08:27 31-01-2026
Nowa wojna cenowa w branży motoryzacyjnej we Francji
W branży motoryzacyjnej we Francji wybuchła nowa wojna cenowa, w której przoduje Stellantis. Koncern radykalnie zmienił strategię, porzucając politykę wysokich marż i wracając do agresywnych rabatów. Najbardziej wymownym przykładem jest Fiat Pandina, dostępny za 9 990 euro przy oddaniu starego pojazdu. Taki poziom cen dla nowych aut długo wydawał się nieosiągalny, ale Stellantis przywrócił go do czterocyfrowego zakresu, wstrząsając przy tym rynkiem.
Powody są jasne: sprzedaż we Francji wciąż nie wróciła do poziomów sprzed kryzysu, parkingi dealerów są przepełnione, a klienci odkładają zakupy. W tych warunkach strategia „wyższa cena, mniejsza sprzedaż” przestała działać. Teraz Stellantis stawia na wolumen, co natychmiast wywołało reakcję łańcuchową wśród konkurencji. Tesla uruchomiła zniżkę Boost, obniżając cenę Modelu 3 do 33 090 euro po uwzględnieniu dopłat rządowych. Ford obciął cenę Explorera o blisko 9 000 euro, a Mach-E potaniał nawet o 10 000. MG, już wcześniej nastawione na przystępność, poszło jeszcze dalej, oferując S5 Long Range od 26 990 euro.
Nawet marki, które oficjalnie unikają tematu rabatów, łagodzą stanowisko – Renault oferuje znaczące korzyści przy Sceniku, by odpowiedzieć na presję rynkową.
Teraz pytaniem, które nurtuje Hiszpanię, jest to, czy pójdzie ona śladem Francji. Sytuacja jest podobna: słaby popyt, duża wrażliwość cenowa kupujących i znaczne zapasy. Jeśli strategia Stellantis okaże się skuteczna, Hiszpania niemal na pewno zobaczy podobne promocje. Dla klientów oznacza to szansę na wynegocjowanie realnych zniżek, także na pojazdy elektryczne, po raz pierwszy od lat.