13:28 11-05-2026
Daniel Craig twarzą DENZA – chiński elektryk podbija Europę
Daniel Craig znów zasiada za kierownicą efektownego auta, ale tym razem nie jest to Aston Martin. Aktor, który wcielał się w Jamesa Bonda w pięciu filmach, został globalną twarzą DENZA – premium marki elektrycznej BYD.
W nowej reklamie Craig jedzie przez mgliste brytyjskie drogi w modelu DENZA Z9GT. Obok niego siedzi czarny labrador, a scena emanuje spokojnym luksusem, subtelnymi aluzjami do zmian oraz charakterystycznym chłodnym stylem byłego agenta 007. Na końcu mamrocze „Yeah…” i dodaje z bondowskim mrugnięciem, sugerując, by zachowali to dla siebie.
Reklama zadziałała dokładnie tak, jak zaplanował BYD. Chińskie shooting brake jest na językach nie tylko ze względu na osiągi – Z9GT rozwija 870 KM i celuje w Porsche, Astona Martina oraz inne europejskie marki z najwyższej półki – ale także dlatego, że zyskało twarz. Ta twarz należy do kogoś, kogo miliony wciąż utożsamiają z brytyjską motoryzacyjną mitologią.
I tu pojawia się kontrowersja. Fanów Bonda to boli: postać związana z Wielką Brytanią, MI6 i Astonem Martinem od dekad teraz pomaga chińskiej marce w ekspansji na Europę. W obliczu trwających debat o chińskich samochodach elektrycznych, cłach, bezpieczeństwie danych i łańcuchach dostaw akumulatorów, reklama stała się czymś więcej niż ładnym filmem – ma polityczne znaczenie.
Oczywiście, Craig nie jest Jamesem Bondem. To aktor, a DENZA płaci za wizerunek pewności siebie, precyzji i stylowego chłodu. Jednak BYD wybrało go celowo: taki ambasador natychmiast wynosi chińskiego EV z kategorii „kolejny elektryk” do rangi symbolu statusu.
To jest prawdziwa siła tej kampanii. DENZA Z9GT może być szybka, droga i zaawansowana technologicznie, ale bez tego brytyjskiego aktora wywołałaby znacznie mniej zamieszania. Dziś rozmowa nie toczy się tylko o samochodzie – chodzi o to, kto rządzi w świecie motoryzacyjnego luksusu: stara Europa czy nowi chińscy gracze. Bond pewnie po prostu dodałby gazu i zignorował pytanie.