17:30 02-06-2026
Wszyscy stawiali na elektryki — Toyota zagrała odwrotnie
Gdy rywale gonią za elektronami, Toyota wskrzesza swoją ikonę z silnikiem centralnym — benzyna, lekkość i celownik na 2028 rok.
Wszyscy byli pewni, że Toyota wreszcie skapituluje przed elektrycznymi. Pudło. Japończycy przywracają do życia legendarną MR2 — bez ani jednej kilowatogodziny w przepisie.
Projektem kieruje sportowa dywizja Gazoo Racing, a auto może trafić na rynek pod koniec 2028 roku. Najbardziej zaskakujące? Zero kompromisów z agendą EV.
Pod skórą bije zupełnie nowy czterocylindrowy turbomotor o pojemności 2,0 litra. Silnik jest modułowy — można go montować z przodu, z tyłu lub centralnie, w zależności od platformy. Uniwersalne narzędzie dla całej nowej epoki sportowych Toyot.
Nowy motor ma być mocniejszy od obecnych wolnossących jednostek 2,4 l Toyoty — i jednocześnie mieścić się w limitach Euro 7. Mały cud inżynierskiej równowagi. Wersje hybrydowe w przyszłości? Możliwe — ale bez fanatyzmu.
Najważniejsza karta nowej MR2 to masa. Toyota celuje w przedział 1200–1300 kg. Architektura z silnikiem centralnym obiecuje niemal idealny rozkład mas i zwinność, do której dzisiejsze ciężkie sportowe samochody nawet nie zbliżają się.
Nazwy GR MR2 i GR MR-S są już zastrzeżone w Japonii i Australii. Zamaskowane prototypy jeżdżą po europejskich torach. I tu zwrot akcji: wśród sportowych aut z rocznika 2026 i nadchodzących nowości MR2 może być prawdziwá białá wroná — kompaktem z silnikiem centralnym, spalinowym, w cenie około 60 000 euro.