Dmitry Yakin

Xiaomi wysłało YU7 do Zielonego Piekła bez kierowcy

YU7 z lidarem stanął obok oficjalnej tablicy Nordschleife. Czas okrążenia jest rozmyty, ale kategoria jest zupełnie nowa.

Dodaj Tarantas News do preferowanych źródeł Google

Xiaomi znów pojawia się na Nürburgringu. Tyle że tym razem nie chodzi ani o moc, ani nawet o kierowcę — kierowcy, być może, w ogóle nie ma. W sieci wypłynęło zdjęcie: YU7 z lidarem stoi obok oficjalnej tablicy z napisem Nordschleife Autonomous Driving Prototype i linijką Official lap time. Wygląda na to, że Zielone Piekło właśnie zyskało zupełnie nową kategorię rekordów.

Oficjalnego oświadczenia jeszcze nie ma, a czas na opublikowanym kadrze jest rozmyty. Autor zdjęcia twierdzi, że w oryginale wszystko da się przeczytać bez problemu, ale gra z napięciem: „Powiedzmy tak — znacznie szybciej wziąć kierownicę we własne ręce”. Innymi słowy, rekord autonomicznego auta liczy się raczej jako gest technologiczny niż jako zagrożenie dla zawodowych kierowców. I właśnie o to chodzi.

Dla Xiaomi sama kategoria to prezent. Marka już wie, jak kręcić głośne okrążenia. YU7 GT o mocy 1003 KM niedawno przejechał Nordschleife w 7:22,755 i został najszybszym SUV-em w historii toru, wyprzedzając Audi RS Q8 o blisko 14 sekund. Sedan SU7 Ultra o mocy 1548 KM pokazał 7:04,957 i zgarnął dwa tytuły: najszybszego seryjnego elektryka i najszybszej seryjnej czterodrzwiowej — aż Porsche Taycan Turbo GT z pakietem Manthey odzyskało koronę EV czasem 6:55,533. To już nie seria szczęśliwych okrążeń. To strategia.

Autonomiczny YU7 to inna historia. Tu sekundy nie mają znaczenia. Liczy się to, czy samochód potrafi sam czytać tor pełen wzniesień, ślepych zakrętów i brutalnego tempa — i na nim zostać. Jeśli Xiaomi rzeczywiście zarejestruje oficjalny wynik, marka zyska nowy argument: nie sportowy, lecz technologiczny. I może okazać się głośniejszy od wszystkich poprzednich.

Nürburgring zamienia się wtedy w witrynę dwóch epok jednocześnie: jedni dowodzą umiejętności kierowcy, inni — że kierowca nie jest już potrzebny. Przypadek, że obie historie pisze właśnie ta sama marka?

Соцсети пользователя rollendereporter