Ram 1500 RHO przywiózł do Busan 540 koni bez V8 — i bez nostalgii
Ogromny amerykański pickup na koreańskim salonie: 540 KM z rzędowej szóstki, 706 Nm, 35-calowe opony i 300 mm prześwitu. Hemi to już historia.
Wśród elektrycznych crossoverów, konceptów i koreańskich premier BIMOS 2026 w Busan stał eksponat z zupełnie innego wszechświata motoryzacyjnego. Ogromny Ram 1500 RHO. Na tle scenografii z pustynnymi drogami, szyldem Detour i ekranem migoczącym ujęciami Las Vegas pickup wyglądał niemal jak kadr z amerykańskiego road movie: wysoka karoseria, szeroki rozstaw kół, agresywnie urzeźbione opony Goodyear Wrangler i wielki napis RHO na boku.
Prawdziwa historia RHO rozgrywa się pod maską. Era grzmiącego Hemi V8 dobiegła końca. Na jej miejscu — 3,0-litrowa rzędowa szóstka Hurricane High Output z dwiema turbinami. 540 KM i 706 Nm. Nowa receptura na dużego pickupa: mniej cylindrów, więcej mocy, ostrzejsza reakcja i znacznie mniej nostalgicznego ryku z wydechu.
Według Rama 1500 RHO rozpędza się od 0 do 60 mph w 4,6 sekundy, a do 100 mph w 11,7 sekundy. Jak na pojazd takiej wielkości to wartości prawie sportowe. Ale RHO wcale nie udaje sportowca — jest spadkobiercą pustynnej filozofii TRX. Jechać szybko tam, gdzie asfalt skończył się dawno temu.
Pod spodem nie ma dekoracyjnego pakietu off-road, tylko poważna inżynieria. Na stoisku w Busan dobrze widać amortyzatory Bilstein z oznaczeniem Ram Active Terrain Dynamics. W zawieszeniu pracują adaptacyjne amortyzatory Bilstein Black Hawk e2, wzmocniona terenowa konstrukcja, napęd na cztery koła i 35-calowe opony all-terrain. Prześwit sięga 11,8 cala — około 300 mm. Z takimi parametrami RHO wchodzi na teren poważnych ramowych SUV-ów, pozostając w gruncie rzeczy pickupem.
Stylistycznie RHO gra w maksymalnie bezpośrednią amerykańską brutalność. Szaro-zielona karoseria, czarna atrapa chłodnicy z wielkim napisem RAM, wlot powietrza na masce z plakietką Hurricane High Output, masywne nadkola, mocne stopnie, krótka skrzynia ładunkowa. Z tyłu — dwie potężne końcówki wydechu, hak holowniczy, wysoki zderzak i emblemat RHO po prawej stronie. To nie jest salonowa fantazja. To zwykła specyfikacja seryjna dla tych, którym normalny pickup wydaje się zbyt cywilizowany.
Wnętrze tymczasem nie ma nic z prymitywnej kabiny roboczej. W środku — duży pionowy ekran centralny, cyfrowe zegary, skórzane fotele, masywna konsola środkowa, tapicerka z kontrastowymi przeszyciami i firmowa plakietka RHO na podłokietniku. To już nie wrażenie samochodu roboczego, ale dużego terenowego gran turismo. Tyle że z otwartą skrzynią i konstrukcyjnym zapasem na najgorsze drogi.