Mniej mocy, niższa cena — Mini przywraca nazwę, którą wszyscy już zdążyli zapomnieć
Najtańszy Cooper od lat już jest. 122 KM, skrzynia DCT, od 24 735 funtów — Mini świadomie resetuje wejście do gamy.
Mini zrobiło w końcu to, na co kupujący długo czekali — przywróciło do gamy najtańszą wersję. Cooper One wraca do gry: 1,5-litrowy trzycylindrowy turbo, skrzynia automatyczna DCT i metka startująca od 24 735 funtów (33 887 dolarów po aktualnym kursie). Po raz pierwszy od generacji F56 gama Cooper znowu ma punkt wejścia poniżej 25 000 funtów.
Technicznie Cooper One to po prostu Cooper C z ściętą mocą. Z 156 KM zrobiło się 122. Sprint do 100 km/h zajmuje teraz 9,3 sekundy zamiast 7,7 jak w Cooperze C — różnica jest naprawdę odczuwalna. Za to średnie spalanie zostaje takie samo — 4,9 l na 100 km. Dla auta, które samo Mini otwarcie pozycjonuje jako idealne pierwsze auto, to ważniejsze niż cyfry z dynamiki. Mniej mocy, niższa cena. Żadnej magii, czysta arytmetyka.
Oszczędności widać też po wyposażeniu. Cooper One będzie oferowany wyłącznie w wersji Classic, z trzema kolorami nadwozia i dwiema opcjami felg. W standardzie: lakier Melting Silver, dach w kolorze nadwozia i 16-calowe felgi. Za dopłatą: Icy Sunshine Blue, Midnight Black i 17-calowe felgi. W środku tapicerka czarno-niebieska w standardzie, opcjonalnie szaro-niebieska. Pakiet Level 1 dodaje wyświetlacz head-up i ładowanie bezprzewodowe. I tyle. Listę opcji da się przeczytać w mniej niż minutę — i wygląda na to, że o to właśnie Mini chodziło.
Produkcja Coopera One rusza w lipcu, pierwsze dostawy trafią do salonów w trzecim kwartale 2026 roku. Na razie tylko dla Wielkiej Brytanii i Europy. W USA wersji One nie będzie: tam punktem wejścia do marki pozostaje Oxford Edition, a strategia produktowa Mini USA nigdy nie obejmowała nazwy One.
Równolegle Mini rozszerzyło benzynową linię Paul Smith Edition. Początkowo wersję specjalną przywrócono tylko jako elektryk — teraz jest dostępna także dla trzydrzwiowego i pięciodrzwiowego Coopera oraz kabrioletu. Do wyboru Cooper C lub Cooper S, ceny zaczynają się od 31 285 funtów (42 860 dolarów) i 32 335 funtów (44 299 dolarów).
Paul Smith Edition to nie historia o technice — to historia o wizerunku. Sygnaturowe kolory Statement Grey, Inspired White i Midnight Black, kontrastowy zielony dach Nottingham Green w hardtopach, opcjonalny dach Union Jack w kabriolecie, robione na drutach paskowane wykończenia deski rozdzielczej, drzwi, foteli i kierownicy. Na dywaniku po stronie kierowcy — ręcznie narysowany przez samego Paula Smitha królik. Drobiazg? Być może. Ale to właśnie takie drobiazgi Mini sprzedaje z lepszą marżą niż jakakolwiek sucha karta techniczna.
Wersji One nie wskrzeszono dla nagłówków. Bez najniższego progu premium miejski hatchback zbyt szybko zsuwa się do kategorii „drogiej zabawki” — a Mini nie ma najmniejszego zamiaru oddawać segmentu pierwszego auta rywalom i rynkowi wtórnemu.