Nikt się nie spodziewał, że elektryczny pickup Forda będzie tak mały
Nowe zdjęcia szpiegowskie w końcu to przesądzają — elektryczny pickup Forda za 30 000 dolarów to nie F-150 Lightning. To miejski kompakt wymierzony w Mavericka, a wnętrze właśnie wyciekło.
Ford znów wyprowadził na drogę swój najbardziej intrygujący projekt — a nowe zdjęcia w końcu odpowiadają na główne pytanie. To nie „elektryczny Ranger”, na którego wielu liczyło. To coś mniejszego i sprytniejszego: kompaktowy miejski pickup w cenie około 30 000 dolarów, z premierą już w 2027 roku.
Według autoevolution prototyp powstał na nowej platformie Universal EV — tej, którą Ford wysiaduje razem z tajnym zespołem skunkworks z Long Beach. Marka dumnie nazywa go średniej wielkości pickupem elektrycznym. Ale proporcje mówią co innego: bliżej mu do Forda Mavericka i Hyundaia Santa Cruz niż do „dorosłego” pickupa. Niski prześwit, dopracowana aerodynamika, ukryty spojler dachowy — wszystko krzyczy to samo. To nie pickup do kamieni i leśnych dróg. To pickup do miasta, przedmieść i lekkich codziennych zadań.
A oto największa nowa poszlaka — wnętrze. Przez boczną szybę fotografowie uchwycili duży centralny ekran, umieszczony wysoko nad deską rozdzielczą. Klimat Tesli jest nie do pomylenia. Zagadka jednak pozostaje: czy Ford wybierze układ poziomy — czy zachowa pionową logikę znaną z Mustanga Mach-E i F-150 Lightning?
Na zewnątrz prototyp wciąż jest ciasno owinięty kamuflażem. Widać wycięcia w dolnej części przodu i przy masce — tam najpewniej kryje się przednia kamera. Czarna tkanina zakrywa maskę i tylną szybę, przez co nadwozie wydaje się większe i bardziej surowe, niż będzie w wersji seryjnej. Wcześniejsze zapowiedzi Forda sugerują: finalny projekt będzie znacznie bardziej zaokrąglony.
I tu intryga tnie głębiej niż przy większości drogich pickupów elektrycznych. F-150 Lightning okazał się zbyt duży i zbyt drogi dla masowego nabywcy. Nisza taniego elektrycznego pickupa dopiero się kształtuje. Slate obiecuje model jeszcze prostszy i tańszy — ale Ford wchodzi z innym atutem: siecią dealerską, siłą marki i szansą na zbudowanie elektrycznego Mavericka, bez ani jednej kropli benzyny.
Jeśli te kompaktowe elektryczne pickupy naprawdę się upowszechnią w USA, za kilka lat mogą przeniknąć gdzie indziej na rynek importu używanych. Ale magia 30 000 dolarów działa tylko na miejscu — dolicz transport i cła importowe, a nabywca szybko zacznie porównywać końcowy rachunek, nie ładną ideę.