Bentley nagrał perkusistę kontra V8, by dać duszę swojemu elektrycznemu SUV-owi
Bentley zbudował brzmienie swojego pierwszego elektryka w studiu, zestawiając klasyczny V8 z zawodowym perkusistą — to nie udawany ryk, lecz wspólny puls.
Nikt nie spodziewał się, że Bentley rozwiąże ten problem, zanim jeszcze sprzeda pierwszy elektryczny SUV. Torcal nie miał nawet oficjalnej premiery, a marka już rozwiązała kwestię, którą masowi producenci zwykle zostawiają na koniec: jak powinien brzmieć luksusowy samochód elektryczny. W Crewe nie chcą, żeby tak drogi samochód jeździł przy równym, jednostajnym warkocie silnika elektrycznego — dlatego stworzyli system Bentley Dynamic Symphony.
Oficjalnie to „ręcznie tworzona” kompozycja dźwiękowa dla napędu elektrycznego, powiązana z dziedzictwem marki. Prosc iej mówiąc, Bentley próbuje zastąpić utraconą mechanikę — od dawnych silników z doładowaniem po V8 i W12 — sztuczną, ale nie całkiem przypadkową ścieżką dźwiękową.
Inżynierowie nie doda li po prostu udawanego ryku silnika. To ciekawsze. Jak podaje firma, przeanalizowali nagrania klasycznych silników V8 Bentleya i porównali je z żywym rytmem perkusji. W pomieszczeniu ustawiono dwa głośniki paraboliczne: z jednego płynął dźwięk silnika, z drugiego partia zawodowego perkusisty. Nie szukali dosłownego podobieństwa, lecz wspólnego pulsu — nierówności, tempa, energii i tych małych niedoskonałości, dzięki którym silnik spalinowy wydaje się „żywy”.
Na tej bazie dołożono kolejne instrumenty. Niskoton owa perkusja imituje wrażenie ciągu od dołu, altwe wka odpowiada za ciepły środek, gitara basowa za rezonansową podstawę, która zmienia się w zaležności od nacisku na pedał. Podczas przyspieszania dźwięk staje się głośniejszy, wyższy i bardziej intensywny, a przy prędkości przelotowej opada do spokojnego tła.
I w tym sedno sprawy. Elektryk może jechać szybciej niż benzyniak, ale w ultraluksusie prędkość od dawna nie jest jedynym argumentem. Klient kupuje nie tylko przyspieszenie, ale cały rytuał: ciężkie drzwi, miękki fotel, dźwięk, reakcję na pedał, poczucie odrębnego świata wokół siebie. Jeśli wszystko to stanie się zbyt sterylne, marka traci część własnego języka.
W tym samym kierunku pracują już inne marki premium: BMW M na przykład również tworzy złożone syntetyczne dźwięki dla przyszłych elektrycznych modeli M. Różnica polega na tym, że Bentley nie próbuje udawać sportowego auta, lecz uczynić z dźwięku element drogiej kabiny — niemal jak skóra, drewno czy przeszycia na zamówienie.
Torcal prawdopodobnie będzie technicznie powiązany z przyszłymi dużymi elektrycznymi SUV-ami koncernu, a autor autoevolution złośliwie porównuje go do Porsche Cayenne Electric pod innym logo i z droższą tapicerką. Ale właśnie tutaj Bentley będzie musiał udowodnić swoją wartość: jeśli platforma jest wspólna, różnica musi żyć w ustawieniach, materiałach, ciszy, reakcjach i szczegółach.
Bentley Dynamic Symphony może brzmieć pretensjonalnie już w samej nazwie. Ale dla pierwszego elektrycznego Bentleya to nie ozdobnik z komunikatu prasowego, tylko próba odpowiedzi na niewygodne pytanie: co tak naprawdę odróżnia luksusowy EV od szybkiego i drogiego elektrycznego crossovera? Wkrótce się przekonamy — Crewe już powiedziało swoje.