Trzy Chevrolety rodem z Chin to dopiero początek, nadchodzi czwarty
Szef GM South America mówi, że kolejny krok jest „bliżej, niż się wydaje”. Faworytem jest mały Wuling, którego nikt się nie spodziewał.
Trzy zelektryfikowane Chevrolety chińskiego pochodzenia okazały się tylko rozgrzewką. GM podobno szykuje czwarte. Po rozmowach w Chinach szef GM South America Thomas Owsianski powiedział wprost: „kolejny krok jest bliżej, niż się wydaje”. GM Authority, powołując się na własne źródła, spodziewa się rychłego ogłoszenia kolejnego modelu dla Ameryki Południowej – sama GM na razie milczy.
Łańcuch już się układa. Spark EUV i Captiva EV są montowane w Brazylii już teraz. Captiva PHEV ma trafić na linię PACE jeszcze przed końcem 2026 roku – stając się pierwszym lokalnie produkowanym plug-in hybrydem Chevroleta. Trzeci zelektryfikowany model zakładu w niecały rok. Tempo, które jeszcze niedawno brzmiałoby jak fantastyka.
I tu pojawia się paradoks. GM coraz mocniej korzysta z platform i gotowych aut ze spółek joint venture SGM i SAIC-GM-Wuling – podczas gdy sprzedaż detaliczna Chevroleta w samych Chinach jest ograniczana. Produkcja zostaje, marka znika z salonów i zamienia się w czysty kanał eksportowy. Priorytetem są Ameryka Południowa, Meksyk, Bliski Wschód, Afryka i region Azji i Pacyfiku.
Głównym kandydatem, zdaniem prasy, jest kompaktowy Wuling Bingo Pro. Mógłby uplasować się o stopień niżej niż obecne elektryczne SUV-y Chevroleta. Ale tu kończy się plotka, a zaczyna fakt: GM tego nie potwierdziło. W Chinach Bingo Pro ma 4050 mm długości, a wersje oferują zasięg 330 i 403 km w cyklu CLTC.
To, co dalej, to już nie spekulacje, lecz nazwa. Dopiero oficjalna zapowiedź pokaże, czy rzeczywiście chodzi o Bingo Pro, czy dostanie znajome imię jak Celta lub Joy – i czy trafi do brazylijskiego programu produkcyjnego na 2027 rok.