Pavel Pavlov

Bugatti nauczyło V16 przy 9000 obr./min mówić ciszej bez utraty charakteru

Wolnossące V16 Tourbillona miało zachować surowy, mechaniczny charakter, a jednocześnie zmieścić się w rygorystycznym limicie 72 dB.

Dodaj Tarantas News do preferowanych źródeł Google

Rozkręcić wolnossące V16 do 9000 obr./min, pozwolić mu brzmieć naprawdę dziko i jednocześnie przejść rygorystyczną homologację — to niemal inżynierska tortura. A jednak Bugatti zakończyło jeden z kluczowych etapów rozwoju Tourbillona — strojenie i homologację brzmienia nowego silnika. W odpowiednim teście maksymalny dopuszczalny poziom wynosi zaledwie 72 dB. I tu zaczyna się problem: mikrofony nie słyszą wyłącznie silnika. Do końcowego wyniku trafia także hałas opon, nadwozia i elementów aerodynamicznych.

Jak zachować ten surowy, niemal nieprzefiltrowany mechaniczny głos Bugatti i nie udusić go przepisami? Inżynierowie przeprowadzili tysiące symulacji układów dolotowego i wydechowego, szukając właściwego charakteru. Marka świadomie odrzuciła też popularny trik polegający na sztucznym wzmacnianiu dźwięku silnika przez głośniki. Wszystko, co słyszy kierowca, powstaje w samym układzie napędowym, a izolacja akustyczna jedynie reguluje, jak intensywnie ten dźwięk przenika do kabiny.

Prawdziwym sprawdzianem była jednak homologacja. Końcowe 72 dB ustala się na podstawie kilku pomiarów, między innymi podczas jazdy ze stałą prędkością i przy przyspieszaniu. Na wynik może wpłynąć nawet aktywne tylne skrzydło, a zwykły podmuch wiatru potrafi unieważnić pozornie udany przejazd. Po trzech latach rozwoju Tourbillona najważniejsze próby akustyczne dobiegły końca. Zostały tylko drobne korekty i finalne dopracowanie.

A źródło całego tego hałasu naprawdę robi wrażenie. Wolnossące V16 o pojemności 8,3 litra, opracowane wspólnie z Cosworth, rozwija 1000 KM przy 9000 obr./min i 900 N·m. Trzy silniki elektryczne dodają kolejne 800 KM, podnosząc łączną moc hybrydowego układu Tourbillona do 1800 KM. Brzmi to niemal paradoksalnie: jeden z najbardziej szalonych silników współczesności musiał nauczyć się mówić wystarczająco cicho. Ale szeptem tego V16 nikt nie nazwie.

© Bugatti / bugatti.com