Uber wprowadza w Japonii unikalną usługę dla fanów JDM – Uber Drift. Nie jest to typowa przejażdżka po mieście, a półdniowe doświadczenie na torze Mobara Twin Circuit. Pasażerowie zajmują miejsca w Nissanach 180SX lub Silvia S15, którymi kieruje profesjonalny zawodnik Formula Drift.
Podróż zaczyna się w Tokio. Uczestnicy są odbierani z hotelu lub innego miejsca zakwaterowania przez Uber Black, a następnie jadą około 90 minut na tor. Film pokazuje Toyotę Alphard – to logiczny wybór w segmencie premium transportu w Japonii. Na miejscu grupa ma do dyspozycji prywatną sesję na torze. Mobara słynie z ciasnej konfiguracji i krótkich zakrętów, co czyni ją świetnym miejscem do driftu.

Każda przejażdżka może pomieścić do czterech osób. Liczba okrążeń jest dzielona między uczestników, a potem zaczyna się główne widowisko: tandem drifting w klasycznych japońskich coupe. Dla fanów 180SX i S15 Silvia to jak pocztówka z japońskiej kultury samochodowej – hałas, dym, prędkość i ślizgi, bez potrzeby martwienia się o auto, kierowcę czy tor.
Cena usługi Uber Drift wynosi 30 000 jenów. Przy obecnym kursie to mniej więcej 13 400 rubli, czyli około 189 dolarów. Rezerwacje ruszają 27 maja, a same przejazdy będą dostępne od 3 czerwca do 1 lipca. Każdego dnia mogą się odbyć maksymalnie cztery sesje, więc miejsca są ograniczone.
Uber już wcześniej proponował nietypowe przejażdżki w ramach programu Go Anywhere – od safari w RPA po loty balonem w Turcji. Jednak tokijskie doświadczenie driftu wydaje się szczególnie trafne. To sytuacja, w której liczy się bardziej sama jazda niż cel podróży.