Nissan zamienił swojego elektrycznego furgona w pełnoprawnego kampera – i sedno sprawy tkwi nie w zasięgu, lecz w ogrzewaniu. Zabudowa Eifelland Relax kosztuje 89 900 euro, a cały jej sens opiera się na jednym patencie: ogrzewaniu wnętrza wyłącznie z akumulatora trakcyjnego, z dala od kempingu i sieci elektrycznej.
Bazą jest Interstar-e z akumulatorem 87 kWh, silnikiem elektrycznym o mocy 143 KM i momentem obrotowym 300 Nm. Nissan obiecuje szybkie ładowanie prądem stałym do 130 kW. Ładowarka 11 kW jest w standardzie, 22-kilowatowa dostępna jest opcjonalnie.
Dla podstawowego furgonu Nissan podaje zasięg do 460 km według WLTP. Ładna liczba. Tyle że żaden cykl homologacyjny nie opisuje obciążonego kampera: meble, woda, pasażerowie, ogrzewanie i prędkość autostradowa wyraźnie skracają ten dystans. Certyfikowanego wyniku dla gotowego Interstar-e Relax po prostu jeszcze nie ma.
Ogrzewacz postojowy Truma Eezy osiąga 450, 900 lub do 1 800 W i wymaga zasilania prądem przemiennym 230 V. Dlatego górnolotne sformułowanie o bezpośrednim podłączeniu do akumulatora wysokiego napięcia wymaga zastrzeżenia: między baterią a ogrzewaczem i tak potrzebny jest przetwornik. Publiczna specyfikacja Interstar-e nie potwierdza seryjnego gniazda V2L, a Eifelland dotąd nie ujawnił, jak dokładnie działa jego dodatkowy system.
We wnętrzu znajdziemy stałe łóżko o wymiarach 1,90 na 1,60 m, lodówkę o pojemności 90 litrów, płytę indukcyjną, zlewozmywak i przenośną toaletę. Pojemność schowków sięga niemal 2,6 m³, a dwa z czterech foteli pasażerskich można całkowicie wymontować.
Tymczasem w aktualnej ofercie samego Eifelland elektryczny Interstar bez zabudowy kampingowej kosztuje zaledwie 84 900 euro. Różnica 5 000 euro – to cała cena przemiany w pełnoprawny dom na kołach. Kolejnym punktem, który warto śledzić, jest ostateczny cennik i realny zasięg dla obciążonego kampera. Na razie 410–460 km pozostaje punktem odniesienia dla pustego furgonu, a nie gwarancją dla zamieszkanego pojazdu.