Kei car widzi więcej, a cennik rośnie nawet o 16 500 jenów

Kei car widzi więcej, a cennik rośnie nawet o 16 500 jenów
www.subaru.co.jp
Pavel Pavlov
Autor: Pavel Pavlov

Nowe funkcje Smart Assist, cyfrowe zegary w wersjach Z i ZS oraz cennik, w którym każda odmiana kosztuje więcej niż rok temu.

To samo nadwozie. Te same silniki. Ta sama skrzynia. Nowe są tylko ceny. Subaru odświeżyło Stellę, kompaktowego kei cara, którego buduje dla marki Daihatsu i który jest bliźniakiem modelu Move. Wszystkie zmiany powędrowały do elektroniki.

Smart Assist widzi teraz więcej. System rozpoznawał już samochody, motocykle, rowerzystów i pieszych z przodu — do listy dołączyły rowery przecinające tor jazdy. Dokładnie ta sytuacja, którą miejski kei car spotyka codziennie.

Potem przychodzą skrzyżowania. Elektronika wykrywa teraz nadjeżdżający z naprzeciwka pojazd przy skręcie w prawo oraz pieszego, który przechodzi z przeciwnego kierunku podczas skrętu w prawo lub w lewo. W Japonii obowiązuje ruch lewostronny, więc skręt w prawo oznacza przecięcie przeciwnego potoku — najbardziej nerwowy manewr w mieście. Subaru od razu uprzedza: system pozostaje pomocą, a w zależności od sytuacji automatyczne hamowanie może nie zadziałać.

Podszlifowano też pomoc w potoku. Aktywny tempomat pracuje w całym zakresie prędkości i precyzyjniej rozpoznaje poprzedzający pojazd, więc przyspiesza i zwalnia łagodniej. Utrzymywanie pasa LKC mniej buja autem między liniami. Jedno zastrzeżenie waży najwięcej: zarówno w zeszłorocznej informacji, jak i w obecnej ACC oraz LKC pojawiają się wyłącznie przy dwóch najwyższych wersjach — w Z jako opcja fabryczna, w doładowanej ZS seryjnie.

Wersje Z i ZS dostają dodatkowo aktywny wyświetlacz wielofunkcyjny, który łączy cyfrowy prędkościomierz ze stanem systemów wspomagania. Subaru nie podaje przekątnej, ale Daihatsu opisuje ten sam zestaw jako siedmiocalowy TFT — Move odświeżono 29 lipca, tydzień przed Stellą, według identycznego scenariusza. Różni się tylko narracja. Daihatsu wprost pisze, że górna granica wykrywania pieszych wzrosła z 60 do 80 km/h, a w komunikacie Subaru tej linijki brakuje.

Mechanicznie od roku nie drgnęło nic. Wolnossąca trzycylindrówka oddaje 38 kW (52 KM) i 60 Nm, turbo 47 kW (64 KM) i 100 Nm, oba silniki współpracują z CVT. Zużycie w cyklu WLTC wynosi od 19,9 do 22,6 km/l zależnie od wersji i napędu. Wymiary narzuca japoński regulamin kei — 3395×1475×1655 mm przy rozstawie osi 2460 mm.

Teraz o pieniądzach. Stella L z napędem na przód kosztuje od 1 369 500 jenów, wersja z napędem na cztery koła 1 496 000. Odmiana G wyceniona jest na 1 534 500 i 1 661 000 jenów, Z na 1 820 500 i 1 947 000, a doładowana ZS na 1 947 000 i 2 073 500 jenów. I tu robi się ciekawie. Rok temu, przy premierze czwartej generacji, te same auta kosztowały mniej. L i G podrożały o 11 000 jenów, Z i ZS o 16 500. Spokrewniony Daihatsu Move po własnej aktualizacji startuje z dokładnie tych samych 1 369 500 jenów. Plan sprzedaży się nie zmienił: 400 aut miesięcznie, tak jak w czerwcu 2025 roku.

W cenniku kryje się jeszcze jedna pointa. Z z napędem na cztery koła i przednionapędowa ZS kosztują dokładnie tyle samo, 1 947 000 jenów. Za te same pieniądze kupujący wybiera stronę — napęd na cztery koła bez turbo albo turbo bez napędu na cztery koła.

Stella pozostaje uczciwym miejskim autem, a nowe algorytmy pracują dokładnie tam, gdzie ona żyje: skrzyżowania, wąskie uliczki, rowerzyści znikąd. Kto jednak chce płynnego tempomatu adaptacyjnego i aktywnego utrzymywania pasa, musi skreślić tanie wersje. Zostają Z z płatną opcją albo ZS — za którą trzeba teraz zapłacić o 16 500 jenów więcej niż rok temu.

Wcześniej informowano, że Subaru odświeżyło BRZ w Japonii i podniosło ceny o 55 000 jenów.

Najnowsze materiały