Rivian R2: płatne koło zapasowe za 755 dolarów budzi kontrowersje

Rivian R2: płatne koło zapasowe za 755 dolarów budzi kontrowersje
A. Krivonosov
David Carter
David Carter, Editor
11:22 18-05-2026

Rivian otworzył konfigurator modelu R2, a opcja koła zapasowego kosztuje 755 dolarów. Sprawdzamy, czy to standard w nowych EV i jakie są alternatywy.

Rivian otworzył konfigurator modelu R2 i od razu rzuca się w oczy jedna opcja: kompaktowe koło zapasowe kosztuje 755 dolarów (około 690 euro). W przypadku elektrycznego crossovera pozycjonowanego jako maszyna do przygód ta dopłata wygląda dość dziwnie.

Taka sytuacja to już norma na rynku. Wiele nowych aut nie ma pełnowymiarowego koła zapasowego – producenci oferują tylko uszczelniacz i kompresor. Tesla Model Y, Ford Mustang Mach‑E, Hyundai Ioniq 5 i Kia EV6 idą właśnie tą drogą. W mieście to wystarczy, ale na długiej trasie czy szutrowej drodze przebita opona szybko zamienia się w spory problem.

Na plus, Rivian faktycznie oferuje koło zapasowe – ale za dopłatą. Cena budzi jednak zdziwienie: R2 ma być przecież bardziej przystępnym modelem marki, a nawet tak praktyczny element jest dodatkowo płatny. Każdy, kto planuje zjechać z asfaltu, i tak prawdopodobnie zaznaczy tę opcję.

Prawdziwe off-roady podchodzą do tego zupełnie inaczej. Jeep Recon, GMC Hummer EV i Land Rover Defender PHEV mają pełnowymiarowe koło zapasowe na tylnych drzwiach w standardzie. Jasne, to bardziej zaawansowane terenowo modele, ale Rivian reklamuje R2 jako pojazd do overlandingu, biwakowania i wypraw w miejsca, gdzie w zasięgu wzroku nie ma wulkanizacji.

Historia R2 pokazuje narastający trend: producenci zamieniają niegdyś standardowe elementy w opcje konfiguratora. Subskrypcje funkcji, płatne pakiety, akcesoria, a teraz koło zapasowe. Dla Riviana to sposób na utrzymanie niskiej ceny bazowej, ale dla kupującego rachunek jest prosty: jeśli chcesz pojazd faktycznie gotowy do drogi, musisz sięgnąć po portfel.