Klasyczny Dodge Challenger przeszedł spektakularną metamorfozę w japońskim warsztacie Liberty Walk, a efekty są co najmniej kontrowersyjne. Tuningowa firma postawiła na swój charakterystyczny, szeroki body kit i masę ekstremalnych detali. Dla kierowców takie projekty są ważne, bo pokazują, w którą stronę zmierza kultura tuningu.

Największą zmianą jest karoseria. Samochód ma przykręcane poszerzenia nadkoli, co jest znakiem rozpoznawczym Liberty Walk, dzięki którym auto jest znacznie szersze od standardowej wersji, a nawet od fabrycznego widebody. Pojawiły się również nowa maska, agresywny spojler przedni, zmodyfikowany zderzak tylny i niewielki spoiler. Całość dopełniają duże felgi o głębokim przetłoczeniu, oponowane niskoprofilowymi oponami.

Dodge Challenger autorstwa Liberty Walk
Liberty Walk

Największy nacisk położono jednak na styl. Zawieszenie to najprawdopodobniej pneumatyka, dlatego auto praktycznie leży na ziemi. Do tego drzwi otwierane do góry – rozwiązanie zarezerwowane raczej dla supersamochodów. Efekt jest ważny, bo projekt odchodzi od klasycznego wizerunku muscle cara i przekształca go w eksponat, w którym efekt wizualny liczy się bardziej niż praktyczność.

Projekty takie jak ten na rynku tuningowym podkreślają trend w stronę indywidualności i efektownego wyglądu. Dla właściciela oznacza to szansę na wyróżnienie się, ale wiąże się z kompromisami: komfort, codzienna użyteczność, a nawet łatwość wsiadania schodzą na dalszy plan. Dotyczy to zwłaszcza ekstremalnie niskiego prześwitu i nietypowych drzwi.