Pierwsze elektryczne Ferrari w końcu wygląda jak Ferrari — fani czekali właśnie na to

Pierwsze elektryczne Ferrari w końcu wygląda jak Ferrari — fani czekali właśnie na to
Venuum
Dmitry Yakin
Autor: Dmitry Yakin

Tuner Venuum Black wziął kontrowersyjnego Ferrari Luce, pomalował go na matową czerń, poszerzył i dodał agresji, której Maranello odmówiło.

Ferrari Luce jeszcze nie trafiło do pierwszych klientów, a tunerzy już przepisują jego wizerunek. Venuum Black pokazało rendery, na których nowość z Maranello staje się wyraźnie ciemniejsza, szersza i znacznie bardziej wściekła.

Seryjny Luce już sam w sobie wyłamuje się ze schematu Ferrari. To nie klasyczny supersamochód ze środkowo umieszczonym silnikiem ani tradycyjne GT z V12 — to czterodrzwiowy, pięciomiejscowy elektryk na osobnej platformie. Cztery silniki elektryczne, aktywne zawieszenie, skrętna oś tylna i świadomie nowy design bez ani jednego ukłonu w stronę przeszłości. I to właśnie podzieliło publiczność: jedni zobaczyli odważny krok naprzód, inni zbyt grzeczne Ferrari.

Venuum Black trafiło dokładnie w ten nerw. Nadwozie pomalowano na matową czerń, dodano elementy z włókna węglowego, głęboki przedni splitter, większe wloty powietrza, poszerzone nadkola, progi boczne, czarne wielorańienne felgi i żółte zaciski hamulcowe. Z tyłu — masywne stałe skrzydło, agresywny dyfuzor i przyciemniony tył z okrągłymi lampami.

Ferrari Luce z czarnym body kitem i dużym tylnym skrzydłem
Venuum

Efekt nie jest tylko pod aparat. Luce ma długi dach, gładkie powierzchnie i nietypowe proporcje — bez akcentów samochód wygląda zbyt grzecznie jak na Ferrari. Z body kitem przestaje być eksperymentem dizajnerskim i staje się drogim elektrycznym GT, który chce dociskać również wyglądem.

Seryjny zestaw nie został jeszcze potwierdzony. Ale sam fakt jest ważniejszy: Luce stało się nowym celem dla atelier tuningowych — i po Venuum Black Novitec, Mansory oraz reszta raczej nie będą długo milczeć.

Przypomnijmy, że Luce powstało na nowej platformie. Każde koło ma własny silnik elektryczny, a same silniki są projektowane i składane w Maranello. W trybie Range samochód oddaje 320 kW, czyli 430 KM, i jedzie na tylny napęd. W Tour — już 460 kW, czyli 617 KM, z napędem na cztery koła. Performance podnosi moc do 725 kW (986 KM), a Launch Control uwalnia pełne 1050 KM. Rozpędzenie do 100 km/h zajmuje 2,5 sekundy, do 200 km/h — 6,8 sekundy.

Najnowsze materiały