Chevrolet Corvette ZR1X miał być hipersamochodem dla człowieka pracy — bez siedmiocyfrowej ceny, ale z osiągami, od których europejska arystokracja zaczyna się pocić. A teraz nowiuteńki ZR1X Convertible stoi u dealera za prawie pół miliona dolarów. Poważnie.
Mowa o Corvette ZR1X 3LZ Convertible rocznik 2026 z 10 milami na liczniku — to około 16 km. W zasadzie dopiero co zjechał z lawety. Lakier Blade Silver Metallic, wnętrze w odważnej kombinacji Asymmetrical Adrenaline Red i Jet Black. Później zaczyna się gorączka karbonu: karbonowe felgi, karbonowy pakiet aerodynamiczny, wykończenie wnętrza Level 2 z karbonu, torowy pakiet ZTK, czarne końcówki wydechu i kubełkowy fotel kierowcy. Ten typ opcji, na których dealerzy stawiają domki letniskowe.
A teraz najważniejsze — to, po co w ogóle ten cały cyrk. Sercem ZR1X jest V8 5,5 litra z Z06, ale z dwiema turbinami. Do tego doczepili elektryczną oś przednią z E-Raya. Na wyjściu — 1250 KM i 1320 Nm. Od 0 do 97 km/h — 1,89 sekundy. Prędkość maksymalna — 375 km/h. Na początku 2026 roku jeden ZR1X przeszedł ćwierć mili w 8,7 sekundy. Na zwykłej benzynie. Na drogowych oponach. Bez przygotowanego toru.
Oficjalna cena wyjściowa Corvette ZR1X 2026 to 209 700 dolarów. Nawet obwieszony drogimi opcjami samochód wygląda podejrzanie tanio na tle prawdziwych hipersamochodów — jeśli patrzeć tylko na moc i czasy. Ale konkretny egzemplarz wyceniono na 449 995 dolarów. To ponad dwa razy więcej niż cena bazowa. I tu pytanie robi się ostre.
Tak, to otwarty ZR1X w najbogatszej wersji 3LZ, utopiony w karbonie, z praktycznie zerowym przebiegiem. Tak, popyt na najmocniejsze Corvette zawsze rodzi naliczki. Ale za 450 000 dolarów kupujący nie porównuje już sekund rozpędzania — waży status, rzadkość, płynność wtórną i własną gotowość dopłacić za to, żeby mieć auto teraz, a nie za rok z listy oczekujących.
Corvette ZR1X to jeden z najbardziej szalonych amerykańskich sportowców ostatnich lat. Ale to konkretne ogłoszenie brutalnie obnaża prostą prawdę: nawet „hipersamochód dla człowieka pracy” przestaje być przystępny dokładnie w momencie, gdy dopada go dealerska naliczka.