Najbardziej wściekła Camry nie żyje a znaczek TRD zmienia obóz

Najbardziej wściekła Camry nie żyje a znaczek TRD zmienia obóz
B. Naumkin
Dmitry Yakin
Autor: Dmitry Yakin

Brak następcy dla TRD o mocy 301 KM. Nowa Camry jest już tylko hybrydą, a najostrzejszy sedan dostanie logo GR — albo nazwę GT-S.

Pożegnajcie najgroźniejszą Camry w historii — ona już nie wróci. Toyota po cichu pogrzebała pomysł bezpośredniego następcy Camry TRD, i to nie przypadek. To nowa strategia. Znaczek TRD marka rezerwuje teraz dla ramowych SUV-ów i pickupów, a sedany oraz crossovery skierowała na inną drogę — przez Gazoo Racing i GR Sport.

A dla Camry to boli naprawdę. Dawna TRD nigdy nie była kosmetycznym body kitem na pokaz. Pod maską żył 3,5-litrowy V6 o mocy 301 KM, sparowany z 8-biegowym automatem i napędem na przód. Do tego twardsze zawieszenie, wzmocnione nadwozie, większe przednie hamulce i ten wydech, który słychać było, zanim zobaczyłeś auto. Krótko mówiąc, to była najtańsza Camry dla tych, którym mało było legendarnej trwałości Toyoty — chcieli charakteru. I to bez skoku do premium.

Nowa Camry skręciła dokładnie w przeciwną stronę. Od rocznika 2025 w USA jest już tylko hybrydą: układ 2,5 litra oddaje 225 KM z napędem na przód i 232 KM z napędem na cztery koła. Dla rodzinnego sedana logika jest żelazna — niższe spalanie, szerzej dostępny napęd 4x4, technika prostsza dla masowego klienta. Ale dla fanów TRD ta wymiana jest wszystkim, tylko nie równą. V6, dźwięk i ten surowy fabryczny charakter po prostu wyparowały.

Kto więc odziedziczy ducha? Najwyraźniej nie TRD, lecz Camry GR Sport albo pakiet w stylu koncepcyjnej Camry GT-S. Taka wersja mogłaby dostać agresywny body kit, obniżone zawieszenie, inne hamulce i felgi, ostrzejsze ustawienia podwozia — ale bez powrotu dużego wolnossącego silnika. Toyota już rzuciła wskazówkę, pokazując GT-S: więcej wizualnej złości i zwinności, mniej starej szkoły.

Rynkowa logika czyta się bez trudu. Camry walczy z Hondą Accord, Hyundaiem Sonata i Kią K5, a tam hybrydowa oszczędność liczy się dziś bardziej niż pomruk V6. A jednak odejście TRD boli. Toyota nie ma już taniego sedana, który wyglądał niemal jak fabryczny projekt tuningowy. Pewna epoka właśnie się zamknęła. Po cichu, bez pożegnalnej salwy.

Najnowsze materiały