Czasem tuner nie nakłada na auto twarzy innego samochodu, tylko oddaje mu własną. Dokładnie to zrobiła japońska Damd. Jej zestaw Roots cofa nowoczesne Suzuki Jimny o pół wieku, prosto do pierwszego terenowego Suzuki z 1970 roku. A tego nie ocenia się liczbami. Na to się po prostu patrzy.
Pomysł jest niemal obraźliwie prosty — i trafia w charakter modelu co do joty. W przeciwieństwie do przeróbek na Mercedesa-Benz Klasy G, Bronco czy Defendera, tutaj Jimny nie udaje cudzego samochodu. Damd sprowadza go do korzeni: nowe zderzaki z przodu i z tyłu, przeprojektowany grill, inne reflektory, dolne listwy i obowiązkowe chlapacze za kołami. Za dopłatą inne lusterka, dach imitujący brezentowy oraz bagażnik dachowy. To ostatnie nie kaprys, lecz ratunek: bagażnik Jimny jest maleńki.
W pełnym pakiecie jest też pięć felg retro Apio Wildboar SR — łącznie z zapasowym — oraz opony Bridgestone Dueler M/T 674 w rozmiarze 185/85 R16. To właśnie koła dopełniają obraz. Przed tobą nie stoi już samochód z podium wystawowego, lecz mały, uczciwy 4x4 z przeszłości, który jakby przypadkiem dostał nowoczesną technikę.
A teraz liczby. Zestaw kosztuje 627 000 jenów z podatkiem i lakierowaniem, ale bez montażu — około 4060 dolarów lub 300 000 rubli. Bazowe Jimny w Japonii startuje od 1 918 400 jenów, czyli blisko 12 430 dolarów lub 919 000 rubli. Zsumuj wszystko i zbliżasz się do 2,55 miliona jenów: około 16 500 dolarów lub 1,22 miliona rubli.
I tu tkwi haczyk. Podstawą nie jest eksportowe Jimny z silnikiem 1.5, lecz japońska wersja kei. Pod maską zaledwie 660 cm³, 64 KM i 96 Nm, nadwozie mierzy tylko 3395 mm, a napęd na cztery koła jest dołączany. Rywalem mocy dla dużych terenówek to auto nigdy nie było i nie będzie. Za to jest kompaktowym łazikiem na wąskie drogi, leśne ścieżki i ciasnotę miasta, gdzie rozmiar liczy się bardziej niż moc.