Nikt nie kupuje pickupa po to, żeby pięć lat później patrzeć, jak traci trzecią część swojej ceny. A dokładnie to przydarza się Jeepowi Gladiator rocznik 2021 — potwierdzają to liczby, nawet jeśli dokładny procent zależy od metody liczenia.
Według CarEdge standardowo wyposażony Gladiator traci 37%: przy cenie wyjściowej 46 890 dolarów jego wartość odsprzedaży po pięciu latach spada do około 29 578 dolarów. To ponad 17 000 dolarów, które wyparowały w pół dekady.
iSeeCars rysuje łagodniejszy obraz — spadek o 32,3% przy zachowaniu 67,7% wartości. Jest jednak haczyk: średnia dla segmentu średnich picupów według tego samego źródła wynosi dziś również dokładnie 32,3%, co oznacza, że Gladiator traci na wartości dokładnie w tempie swojego segmentu — ani lepiej, ani gorzej. Nie katastrofa, ale też nie powód do dumy.
Realne ogłoszenia pokazują podobny obraz. Na CarGurus wystawiono ponad 4700 egzemplarzy Gladiatora z 2021 roku, a średnia cena wywoławcza wynosi 31 912 dolarów. Ważne zastrzeżenie: to ceny sprzedających, a nie kwoty zawartych transakcji — negocjacje mogą jeszcze obniżyć tę liczbę.
Czy więc opłaca się pięcioletni Gladiator? Znaczna część spadku ceny jest już za nim, a na tle nowego pickupa używany egzemplarz wygląda znacznie ciekawiej. Nie warto go jednak zaliczać do modeli szczególnie płynnych: według źródła Toyota Tacoma i Ford Ranger zachowują wartość wyraźnie lepiej. Przed zakupem warto więc porównać nie tylko cenę, ale też historię eksploatacji, stan napędu na cztery koła, dachu i zdejmowanych elementów nadwozia — to właśnie one zdradzają, jak mocno samochód był eksploatowany.
Osobno Jeep wycofuje z rynku 11 980 egzemplarzy Grand Wagoneera z 2026 roku z powodu ryzyka awarii systemów wspomagających.