Ten kamper nauczył się sam ładować i to dopiero początek

Ten kamper nauczył się sam ładować i to dopiero początek
volkswagen-nutzfahrzeuge.de
Vlad Komarov
Autor: Vlad Komarov

Największy kamper VW zyskuje panele słoneczne i akumulatory litowe, dzięki czemu może stać z dala od kempingów bez utraty komfortu.

Koniec z warczącym w tle agregatem — Volkswagen Grand California może teraz stać dniami w środku lasu i sam produkować sobie prąd. Volkswagen Samochody Użytkowe zaktualizował swój dom na kółkach oparty na Crafterze, a gwiazdą nowości jest pakiet Off-grid, stworzony z myślą o tych, którzy zapuszczają się daleko poza zwykłe kempingi.

Sercem układu są dwa akumulatory litowo-żelazowo-fosforanowe po 40 Ah każdy, połączone z panelami słonecznymi na dachu. Grand California 600 dostaje panel o mocy 104 W, a większa wersja 680 — aż 174 W.

Liczby mówią same za siebie. W porównaniu ze standardowym akumulatorem AGM 92 Ah pojemność użytkowa rośnie o niemal 40% — z 46 do 64 Ah. I to nie tylko „więcej”, ale też „trwalej”: akumulatory litowe służą nawet pięciokrotnie dłużej, są odporne na głębokie rozładowanie i wytrzymują prąd ładowania do 200 A. W trybie ECO układ automatycznie stawia na energię słoneczną — a panele ładują nawet podczas jazdy. Kto nie potrzebuje paneli, może zamówić same akumulatory litowe.

Volkswagen Grand California
© volkswagen-nutzfahrzeuge.de

Na energii się nie kończy. Dom na kółkach dostaje system monitorowania uwagi kierowcy, opcjonalny Intersection Assist oraz multimedia z ekranem do 12 cali. We wnętrzu pojawia się nowa tapicerka Atami Bamboo, dodatkowe schowki i przeprojektowany stół.

Sama aktualizacja akumulatorów kosztuje 833 euro. Pełny pakiet Off-grid zaczyna się od 1719,55 euro dla wersji 600 i od 2326,45 euro dla 680. Podczas gdy konkurenci wciąż sprzeczają się o wielkość agregatu, Grand California z 2026 roku po prostu przestaje go potrzebować.

Najnowsze materiały