Tesla rozważała kiedyś stworzenie sześcioosobowej wersji Cybertrucka, ale z planu nic nie wyszło. Jeden z właścicieli postanowił więc pokazać, jak mogłoby to wyglądać, gdyby firma poszła tą drogą.

Jak powstał sześcioosobowy Cybertruck

Entuzjasta dołożył dodatkowe siedzisko między kierowcą a pasażerem z przodu, zamieniając pierwszy rząd w nowoczesną wariację na temat przedniej kanapy. Na pierwszy rzut oka przeróbka wypada zaskakująco spójnie — niemal jak z fabryki — dopóki nie przyjrzy się szczegółom.

Cena przeróbki: wygoda i bezpieczeństwo

Żeby zrobić miejsce dla środkowego fotela, zniknęła konsola centralna. Wraz z nią przepadły schowki i uchwyty na kubki — co wyszło na jaw już podczas prezentacji: jeden z pasażerów trzymał napój za kierowcę. Jeszcze poważniejszy jest brak przedniej poduszki powietrznej dla osoby siedzącej pośrodku. To kompromisy, które w codziennej jeździe szybko dają o sobie znać.

Dlaczego Tesla się na to nie zdecydowała

Te kwestie bezpieczeństwa i zgodności z przepisami najpewniej tłumaczą, czemu Tesla odpuściła układ sześciomiejscowy. Amerykańskie regulacje dotyczące ochrony pasażerów są surowe, a taka konfiguracja mogłaby otworzyć marce drogę do ryzyka prawnego. Jak na garażowy eksperyment, projekt jest pomysłowy i mówi sporo, ale pominięcia jasno pokazują, jak trudno zaprojektować przednie środkowe miejsce, które odhaczy wszystkie wymagania. Patrząc na to z dystansu, decyzja producenta nie zaskakuje.