Audi rusza z Nuvolari na wojnę. Na włoskim torze testowym Nardò niemal seryjny prototyp został rozpędzony do granic — a koncern nie wytrzymał i wypuścił wideo. Supersamochód był już wcześniej widziany na Nürburgringu, ale teraz przyszła kolej na włoski owal i maksymalną prędkość.
Pod maską — prawdziwa bestia. Hybryda plug-in: 4,0-litrowy biturbo V8, akumulator litowo-jonowy o pojemności 7,3 kWh i aż trzy silniki elektryczne z osiowym strumieniem. Łączna moc — 987 KM, czyli 1001 metrycznych „koni”. Liczba nie jest przypadkowa — Audi uwielbia okrągłe symbole.
A teraz dynamika. Od 0 do 100 km/h — 2,6 sekundy. Prędkość maksymalna — ponad 350 km/h. Na nagraniu auto wchodzi w zakręty kontrolowanym poślizgiem, a na prostej jedzie tak, jakby owal go nudził.
Po raz pierwszy pokazano też w akcji aktywne tylne skrzydło. Ma trzy pozycje: zamknięte, niski docisk aerodynamiczny i wysoki docisk aerodynamiczny. Może działać samodzielnie — albo na komendę kierowcy. A przy okazji pełni funkcję hamulca aerodynamicznego. Maksymalny docisk — ponad 400 kg. To już nie skrzydło, to aerodynamiczna kotwica.
Audi twierdzi, że prototypy jeżdżą w tej chwili po całym świecie. Zamówienia europejskie ruszają w czwartym kwartale, dostawy rozpoczną się w pierwszej połowie 2027 roku. Łącznie powstanie 499 egzemplarzy — ani jednego więcej. Nuvolari będzie najmocniejszym seryjnym Audi w historii. I, jak wszystko na to wskazuje, najszybszym samochodem z czterema pierścieniami na masce w wersji drogowej, jaki kiedykolwiek zjechał z taśmy.