Jedna nazwa, dwa zupełnie inne samochody. Great Wall Motor przygotowuje nowego Havala H7 na rynek europejski, a sprzedaż ma ruszyć już w czwartym kwartale 2026 roku. Klienci będą mogli wybierać spośród trzech układów napędowych: benzynowego, pełnej hybrydy oraz hybrydy plug-in — wyboru, którym niewielu rywali w tym segmencie może się pochwalić.
Tu jednak zaczyna się haczyk: europejski Haval H7 to nie ten sam samochód, który pod tą nazwą sprzedawany jest na innych rynkach. Gdzie indziej pod tym oznaczeniem kryje się znacznie bardziej klasycznie stylizowany SUV na innej bazie technicznej, podczas gdy europejski H7 stawia na mocno „terenowy“ charakter — kanciastą nadwozie i koło zapasowe zamontowane na zewnątrz. Dwa auta. Jedna nazwa.
Podobne zamieszanie miało już miejsce w Kazachstanie, gdzie oznaczenie H7 niespodziewanie trafiło do modelu Haval Raptor. GWM najwyraźniej nie widzi problemu w tym, by jedno oznaczenie funkcjonowało równocześnie dla kilku zupełnie różnych linii produktów w różnych krajach.
Wersję podstawową dla Europy napędzi 2,0-litrowy silnik turbo w parze z 9-biegową dwusprzęgłową skrzynią zrobotyzowaną. Przewidziano również wersję pełnej hybrydy z 1,5-litrowym silnikiem turbo i przekładnią DHT.

Na szczycie gamy stoi hybryda plug-in z napędem na cztery koła Hi4. Według wstępnych europejskich danych GWM, osiąga ona moc do 320 kW, czyli około 435 KM, przy maksymalnym momencie obrotowym 670 Nm. Na jednym ładowaniu taki H7 ma przejechać do 120 km bez spalenia kropli benzyny.
Ostateczne dane dotyczące zużycia paliwa, pojemności baterii i zasięgu producent wciąż trzyma w tajemnicy — europejska wersja przechodzi jeszcze homologację.
Niemiecki serwis AUTOHAUS szacuje cenę startową na około 35 000 euro. To jednak tylko szacunek — sama GWM nie ogłosiła jeszcze oficjalnego cennika, więc na razie tej liczby nie można traktować jako potwierdzonej.
Ostatecznie Haval H7 staje się kolejnym przykładem tego, jak to samo oznaczenie GWM w różnych krajach oznacza zupełnie inne samochody. Europa dostaje surowy wygląd i mocną technikę hybrydową. Inne rynki mają swojego, zupełnie odrębnego H7. Zapamiętajcie tę nazwę — tylko nie mylęcie wersji.