Audi wykonuje ruch, na który czekano ponad dwie dekady: nazwa A2 wraca do gry. Tym razem nie ma jednak benzyny ani diesla — nowy model jest całkowicie elektryczny. Zaprezentowany 7 września A2 e-tron od razu zdobywa mocny tytuł: to najbardziej efektywne seryjne Audi w historii. Wersja o mocy 140 kW z pakietem Efficiency zużywa od zaledwie 12,8 kWh/100 km według WLTP. A to dopiero początek. W Niemczech ceny startują od 38 200 euro, a pierwsze dostawy zaplanowano na grudzień.
Wybór jest zaskakująco szeroki: gama obejmuje cztery tylnonapędowe wersje o mocy 125, 140, 170 i 240 kW. Do tego dochodzą akumulatory o pojemności 52, 61 i 84 kWh. Największa niespodzianka kryje się jednak w zasięgu. Najdalej zajedzie wcale nie najmocniejszy A2 e-tron: odmiana 170 kW z akumulatorem 84 kWh osiąga do 646 km WLTP. Wariant 240 kW kończy na 630 km, a wersja bazowa ma do 423 km. Więcej mocy nie oznacza tu większego zasięgu.
Audi poszło dwiema drogami także w kwestii akumulatorów. Dwa mniejsze pakiety korzystają z ogniw LFP i konstrukcji cell-to-pack, a bateria 84 kWh wykorzystuje chemię NMC. Moc szybkiego ładowania prądem stałym sięga 183 kW, a uzupełnienie energii od 10 do 80% zajmuje od 24 do 29 minut zależnie od wersji. Jest też zasilanie dwukierunkowe: przez V2L A2 e-tron może zasilać urządzenia zewnętrzne, a dzięki V2H może pełnić rolę domowego magazynu energii. Na starcie ta druga funkcja została zapowiedziana dla Niemiec, Austrii i Szwajcarii z kompatybilną ładowarką DC wallbox.
Produkcję ulokowano w Ingolstadt, a Audi nie zamierzało budować wszystkiego od nowa. Firma twierdzi, że doprowadziła A2 e-tron od pierwszej koncepcji do produkcji seryjnej o 21 miesięcy szybciej niż w porównywalnych wcześniejszych projektach, szeroko wykorzystując już istniejące wyposażenie zakładu. Zamówienia w Niemczech ruszą 10 września. Ceny czterech wersji wyniosą od 38 200 do 51 200 euro. Wygląda więc na to, że nazwa A2 wróciła nie tylko z sentymentu.