Cadillac podniósł ceny Lyriqa 2027 — i może to być jeden z tych rzadkich momentów, kiedy kupujący nawet nie drgną. Większość wersji zyskała zaledwie 200 dolarów, a ostre warianty V-Series podrożały o symboliczne 105 dolarów. Czysta symbolika, zwłaszcza w czasach, gdy inne marki dokładają do swoich elektryków po kilka tysięcy dolarów z roku na rok.
Bazowy Lyriq Luxury z napędem na tył startuje od 61 195 dolarów. Napęd na cztery koła dokłada równo 3500 dolarów: Luxury AWD wyceniono na 64 695 dolarów. Sport zaczyna się od 61 695, Premium Luxury od 65 195, Premium Sport od 65 695. Bogatsze Signature Luxury i Signature Sport startują odpowiednio od 69 795 i 70 295 dolarów.
Na szczycie oferty królują bestialskie wersje V-Series. Lyriq-V z napędem na cztery koła kosztuje 80 495 dolarów, a Lyriq-V Premium wspina się aż do 85 695 dolarów. Wszystkie ceny zawierają opłatę transportową w wysokości 1795 dolarów.
Aktualizacje nie ograniczają się do cennika. Crossover dostaje fabryczny port NACS, nowe kolory nadwozia i traci emblemat z momentem obrotowym. Ale prawdziwa wiadomość jest gdzie indziej. Cadillac uparcie zostawia Apple CarPlay i Android Auto — zarówno w wersji przewodowej, jak i bezprzewodowej. I robi to dokładnie wtedy, kiedy GM w swoich nowych elektrykach demonstracyjnie rezygnuje z mirroringu smartfonów na rzecz własnego systemu opartego na Google.
Wszystkie Lyriqi powstały na platformie GM BEV3. Moc waha się od 365 KM w wersjach tylnonapędowych do grzmiących 615 KM w Lyriq-V. Produkcja idzie w fabryce GM w Spring Hill w Tennessee.
Wynik? Cadillac wykonał rzadką sztuczkę: podniósł ceny tak delikatnie, że prawie nikt tego nie zauważy, a przy okazji wcisnął pasażerom port NACS i CarPlay, których kilku kuzynów z koncernu GM będzie musiało nauczyć się brakować. Cicho, ale sprytnie.