Porsche właśnie zabiło elektryczne 911 — i to definitywnie

Porsche właśnie zabiło elektryczne 911 — i to definitywnie
B. Naumkin
Dmitry Yakin
Autor: Dmitry Yakin

Prezes Michael Leiters postawił sprawę jasno na evencie Auto Motor und Sport: 911 zostaje przy spalinie i hybrydzie. Zakład na EV właśnie wycofany.

Porsche definitywnie zakończyło nieskończoną debatę o przyszłości modelu 911. Wyrok jest twardą linią: w pełni elektrycznej wersji legendarnego sportowca nie będzie. Nigdy. Powiedział to wprost sam prezes Michael Leiters — droga 911 wiedzie przez benzynę i hybrydę, a nie przez gniazdko ładujące.

„911 nie będzie elektryczne, to można powiedzieć”, — uciął Leiters podczas wydarzenia Auto Motor und Sport.

Porsche, dodał, będzie dalej inwestować w elektromobilność tam, gdzie to ma sens i gdzie naprawdę chcą tego klienci. Ale 911 to symbol zbyt święty, by zmienić go w kolejną szybką zabawkę na prąd. Choby najszybszą.

I to jest zwrot o 180 stopni. Taycan w swoim czasie uczynił Porsche pionierem premium-EV, ale realny popyt okazał się dużo skromniejszy niż prognozy. Leiters przyznał to bez ogródek: firma chyba zbyt mocno wcisnęła gaz w swojej strategii elektrycznej. Za szybko, za wcześnie.

Dziś Porsche ma już w gamie elektryczne SUV-y, a w 911 pracuje technika hybrydowa — w tym unikatowy system z elektrycznym turbosprężarką. Droga, która zachowuje wszystko, za co kocha się 911: dźwięk, masę, charakter. A jednocześnie dorzuca efektywności i znacznie ostrzejszego kopa przy przyspieszaniu.

Dla fanów 911 to niemal pisemna gwarancja: ikona nie zostanie złożona na ołtarzu całkowitej elektryfikacji. Porsche będzie elektryfikować dalej — ale jego najbardziej rozpoznawalne auto pozostanie tam, gdzie jego wartość mierzy się nie sekundami do setki, lecz wrażeniem żywego silnika za plecami.

Najnowsze materiały