Lynk & Co odważyło się na rzecz niemożliwą — wsłuchało się w kierowców, nie w projektantów

Lynk & Co odważyło się na rzecz niemożliwą — wsłuchało się w kierowców, nie w projektantów
lynkco.com
Vlad Komarov
Autor: Vlad Komarov

Bez nowej twarzy, bez nowej baterii, bez głośnych zapowiedzi. Lynk & Co zrobiło dokładnie to, czego unika dziś cała branża EV.

Żadnej nowej twarzy. Żadnej nowej baterii. Żadnej głośnej zapowiedzi. Lynk & Co robi z 02 dokładnie odwrotnie do tego, czym dziś obsesyjnie zajmują się wszyscy inni producenci. Zamiast kolejnego liftingu marka po cichu poprawiła to, czego użytkownicy realnie dotykają codziennie.

Główną sceną jest wnętrze. Deska rozdzielcza i panele drzwiowe dostały nowe pokrycia z mikrofibry — takie, za które zwykle dopłaca się w pakiecie „premium”. Konsola środkowa została przerobiona: nareszcie wygodne schowki na telefon, okulary i klucze. Brzmi nudno, dopóki nie spędzisz tygodnia w aucie, w którym nie ma gdzie nic odłożyć.

Na zewnątrz tylko jeden nowy kolor: Onyx Black. Kosmetyka? Oczywiście. Ale w zatłoczonym segmencie EV nawet lakier zmienia odbiór auta — a kupujący już nie patrzy wyłącznie na zasięg.

Cyfrowa strona też nadgoniła straty. Lynk & Co obiecuje, że system uruchamia się niemal natychmiast po zajęciu miejsca — tych sekund cichej irytacji już nie ma. Pojawiają się profile użytkowników, a najczęściej używane funkcje wskakują pod rękę. Podgrzewanie kierownicy i klimatyzacja nie powinny już chować się za trzema menu.

Najdziwniejsza nowość to rozbudowane Hey Honk. Zewnętrzne głośniki potrafią teraz odtwarzać krótkie komunikaty w stylu „Brawa”, „Przepraszam” czy „Pa pa”. Dziwne? Raczej bardzo po europejsku — w miastach, gdzie użycie klaksonu może się skończyć mandatem. Kolejna ciekawostka to Game Link: na zaparkowanym aucie centralny ekran zamienia się w konsolę do gier. Dla właściciela EV to nie science fiction — to ładowanie, czekanie pod szkołą, przerwa w korku.

Technika pozostaje bez zmian. Ten sam silnik elektryczny o mocy 272 KM i momencie 343 Nm, ta sama bateria 66 kWh zapewniająca 435–445 km według WLTP w zależności od wersji. Europejskie ceny też stoją w miejscu: Core od 35 495 euro, More od 39 495 euro.

I to cały sens. Lynk & Co nie próbuje sprzedać starego auta jako nowe. Marka uderza dokładnie tam, gdzie dziś zdobywa się lojalność — w codzienność — bez ruszania cennika i bez prasowego cyrku. Jak na obecne czasy, niemal ewenement.

Najnowsze materiały