Ani kilowata więcej mocy — a cena i tak zabola. Lotus wyznaczył na 31 sierpnia 2026 roku start sprzedaży dwóch nowych flagowych elektryków — Eletre 900 GOLD i Emeya 900 GOLD. SUV wyceniono wstępnie od 928 000 juanów, czyli około 138 000 dolarów, a czterodrzwiowa Emeya zaczyna się od 918 000 juanów, czyli około 136 600 dolarów. Brzmi imponująco. Ale za co dokładnie płacimy, skoro układ napędowy pozostał taki sam jak w obecnych modelach serii 900?
Oba modele wykorzystują dwusilnikowy napęd na wszystkie koła o mocy 675 kW. To 918 koni metrycznych — albo około 905 brytyjskich hp, dlatego w różnych materiałach pojawiają się obie liczby. Maksymalny moment obrotowy sięga 985 Nm, a dwubiegowa przekładnia pomaga utrzymać trakcję przy wysokiej prędkości. Oficjalne dane Lotusa potwierdzają te same 675 kW dla seryjnej Emeyi 900. Pod maską nic nowego — i właśnie o to chodzi.
Bo cały dodatek GOLD tkwi w zawieszeniu i wyposażeniu, nie w silniku. Oba samochody otrzymują rozszerzony zestaw karbonowych elementów nadwozia i wnętrza, 10-tłoczkowe hamulce węglowo-ceramiczne, felgi ze wstawkami z kutego węgla oraz dedykowaną stylistykę 900 GOLD. Do tego dochodzi dwukomorowe zawieszenie pneumatyczne, adaptacyjne amortyzatory CDC, aktywny system stabilizacji przechyłów 48 V oraz skrętna tylna oś. Tutaj płaci się nie za konie mechaniczne — lecz za technikę, która trzyma je w ryzach.
Emeya 900 GOLD przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,78 sekundy i osiąga 256 km/h. Cięższa Eletre jest nieco wolniejsza na starcie — 2,95 sekundy — ale jej maksymalna prędkość jest wyższa i wynosi 265 km/h. Oba modele mają aktywną aerodynamikę z regulowanymi elementami z przodu i z tyłu.
A teraz to, z czego Lotus jest szczególnie dumny. Firma twierdzi, że Emeya z tym samym pakietem wyposażenia przejechała malezyjski tor Sepang w 2 minuty 20,317 sekundy, ustanawiając rekord toru wśród seryjnych samochodów elektrycznych. Mocne stwierdzenie. Warto jednak pamiętać — to deklaracja producenta, a nie wynik niezależnego testu porównawczego.
Czym więc naprawdę jest 900 GOLD? Nie nowym stopniem w wyścigu mocy, lecz najbardziej wypasioną fabryczną wersją istniejącej już techniki o mocy 675 kilowatów. Dopłata idzie na karbon, mocne hamulce i pełen zestaw aktywnego zawieszenia. Przyspieszenie i osiągi niemal nie różnią się od innych topowych wersji Eletre i Emeya serii 900. Złoto w nazwie nie oznacza koni mechanicznych. Oznacza wszystko, co jest wokół nich.